16 październik

Co z tym zrobisz Anita Orzechowska?

Written by 

Skupienie na pracy.

Ile razy zdarzyło Ci się czegoś szukać? Nie dlatego, że nie pilnujesz swoich rzeczy, tylko zwyczajnie coś zaprzątnęło Twoje myśli. Byłaś zajęta i gdzieś automatycznie zrobiłaś coś, o czym zapomniałaś.

Kiedy pracuję skupiam się maksymalnie na tym co robię. Ludzie mi ufają, nie mogę ich zawieść. Wchodzę w rolę zawodową coacha, trenera, facylitatora i jestem w tym w 100%. Skupiam się na procesie jaki prowadzę, na ludziach, którzy w te procesy wchodzą, tak, aby czuli się zaopiekowani i mogli spokojnie uczyć się nowych rzeczy, bądź odkrywać siebie na nowo. Dokładnie tak, zajęłam się studentami na ostatnich wykładach. To był intensywny tydzień, dopiero co stanęłam na nogi po dłuższej chorobie i całą uwagę skierowałam na prowadzenie zajęć. Po warsztatach udałam się portierni oddać klucz od sali, pomyślałam również na zasadzie skojarzeń, o kluczyku od auta. Nie było go w torebce.

 

Co ja mam w tej torebce?

Dobra, bez paniki, moja przepastna torebka ma wiele przegródek i umieszczonych w nich rzeczy, zaraz to przeszukam. Wyszłam z portierni, stanęłam na korytarzu i zaczęłam powoli przerzucać rzeczy w torebce, torbie, torbiszczu. Moja torebka mała nie jest. Mieści sporo różnych rzeczy. Sygnałem do jej przeciążenia jest alarm, który się załącza, informując o zapięciu pasów, kiedy leży na przednim siedzeniu samochodu. Jak zaczyna robić „ping, ping, ping” znaczy muszę coś z niej wyjąć. Pytanie, które zadaję sobie w takiej sytuacji, to co mam wyjąć? Wszystko się może przydać? Tak, więc ze stoickim spokojem wyjęłam kalendarz, notatnik, laptop, zeszyt do zapisywania ważnych rzeczy, duży portfel, kanapkę, butelkę z wodą. Sporo tego, ale torebka jakby tego nie odczuła. Kluczyków nie było widać. Nie myśląc wiele obróciłam do góry dnem i wyrzuciłam wszystko na środek korytarza. Wypadły jeszcze okulary, drugie okulary, druga butelka z wodą, paczka gum do żucia, 5 opakowań chusteczek, kolejna kanapka, ale ta chyba z wczoraj, scyzoryk, obcinaczki, nici z igłą, 28 długopisów, a nigdy żadnego nie mam pod ręką, garść pisaków, fiszki, wieszak na torebkę, składana torba na zakupy, wisiorek, który się zapodział pół roku temu, 3 łyżeczki, zszywacz, jakieś zapisane kartki zwinięty papier toaletowy, jakieś wizytówki, sznurek, pojemniczek na orzechy, vitamina C, porcja ziół na wzmocnienie odporności w woreczku, pomyślałam, dobrze że to nie jest torebka mojej przyjaciółki, ona miałaby jeszcze młotek. Kluczyków jednak nie było.

Gdzie jest mój kluczyk do samochodu?

Przeszukałam jeszcze raz wszystkie kieszenie, poszłam do portierni zapytać, czy ktoś nie przyniósł kluczyków. Wytłumaczyłam, że kluczyk to w rzeczywistości płaski prostokąt, cienka, plastikowa karta. Nikt nie przyniósł. Wpadłam w panikę. Jestem w Poznaniu, mieszkam w Bydgoszczy, co mam teraz zrobić? Jechać do domu po zapasowe? A jak ktoś znajdzie kluczyki pójdzie na parking i będzie po kolei otwierał samochody? Ok, nie mam nic cennego, no tak oprócz samochodu, ubezpieczalnia nie uzna kradzieży, bo nie byłoby włamania. Dzwonić po męża, żeby przywiózł zapasowe? Matko, przecież mnie zastrzeli w najlepszym razie, w najgorszym pozostawi przy żuciu i będzie mi suszył głowę przez najbliższe pół roku. Co robić? Co robić?

Tylko spokój może mnie uratować.

Zrezygnowana stwierdziłam, że skoro i tak czeka mnie kilkugodzinny monolog ze strony mojego ukochanego męża, pójdę do stołówki, zamówię sobie kawę i zupełnie spokojnie zadzwonię do niego. Po drodze odwiedziłam toaletę. Myjąc ręce spoglądnęłam w lustro. Zobaczyłam coś na szyi, niebieski pasek. O matko, przecież to smycz od kluczyków. Mam taki nawyk, że jak wysiadam z auta wieszam smycz z kluczykiem na szyi, żeby mieć wolne ręce i móc zabrać wszystko co potrzebuję z samochodu, później chowam go do torebki. Dziś zrobiłam to samo, tylko o tym zapomniałam, a szukając nie zauważyłam, bo nic mi nie zwisało z szyi. W czasie zajęć zdjęłam sweterek, potem go założyłam, kluczyk - karta został niezauważony pod sweterkiem. Kamień spadł mi z serca. Kiedy szłam zupełnie już spokojna do auta przyszła mi taka myśl do głowy, że tak samo dzieje się ze zgubionym szczęściem. 

Szukasz na zewnątrz, a masz to w środku.

Przychodzą do mnie osoby z nadzieją, że pomogę im znaleźć szczęście. Szukają go wszędzie i nie mogą znaleźć. Nie widzą, że mają je na wyciągnięcie ręki, a właściwie, że szczęście jest w nich, tylko nie potrafią się do niego dostać. Często mówią, że jak tylko zmienią pracę, będą więcej zarabiać, znajdą idealnego partnera to pozyskają szczęście. Nie potrafią uwierzyć, że wystarczy, aby spojrzeli w lustro a tam znajdą drogę do szczęścia, że szczęście jest w nich, a jedyną rzeczą, jaką powinni zrobić, to je dostrzec. Nie wierzą, że wystarczy zrzucić kilka warstw ograniczeń pod postacią przekonań, negatywnego myślenia o sobie, braku wiary we własne możliwości, oceny innych, krytyki, stresu i pojawi się zagubiony kluczyk do ich osobistego szczęścia.

A ty?

Co z tym zrobisz?

Anita Orzechowska

kolejne warsztaty Bydgoszcz https://babazjajami2.evenea.pl

                         Gdańsk    https://babazjajami1.evenea.pl

Powinnaś tu być. 

Read 1922 times Last modified on wtorek, 17 październik 2017 18:22
Rate this item
(3 votes)

Leave a comment

Make sure you enter the (*) required information where indicated. HTML code is not allowed.